puść i zaufaj
6 tygodni praktyki malowania intuicyjnegodla kobiet, które chcą puścić potrzebę kontroli każdego kroku i otworzyć się na zaufanie do procesu twórczego i do życia.
Być może tęsknisz za tworzeniem
pełnym wolności…
Chcesz malować, ale nie wiesz, jak zacząć. Pociąga Cię myśl o zanurzeniu dłoni w farbie, zabawie kolorami i radości tworzenia. Zanim jednak usiądziesz przed płótnem, pojawiają się wątpliwości:
„Czy ja się w ogóle nadaję do malowania?”
„Czy nie lepiej w tym czasie zrobić coś pożytecznego?”
A może malujesz już od jakiegoś czasu. Zaczynasz bez większego problemu, ale później przychodzi moment, w którym każdy kolejny ruch zaczynasz analizować:
„Czy to ma sens?”
„Czy kolory do siebie pasują?”
„Czy nie zepsuję tego, co już jest?”
„Jak powinien wyglądać efekt końcowy?”
„A jeśli właśnie marnuję materiały?”
Zanim obraz zdąży się rozwinąć, pojawia się ocenianie, poprawianie i próba przewidzenia wszystkiego z góry.
Niezależnie od tego, czy stoisz przed pierwszym płótnem, czy masz już za sobą wiele obrazów, być może tęsknisz za tym samym.
Za czystą przyjemnością tworzenia. Za momentem, w którym możesz zanurzyć się w tworzeniu i zrelaksować. Kiedy kolejny ruch wynika z ciekawości, a nie z potrzeby kontrolowania każdego kroku. Kiedy nie musisz od początku wiedzieć, dokąd zaprowadzi Cię obraz.
Bo właśnie wtedy zaczyna dziać się coś niezwykłego. Obraz przestaje być tylko czymś, co próbujesz stworzyć zgodnie z planem. Zaczyna Cię prowadzić.
Zobacz, jak wygląda malowanie
bez planowania każdego kroku.

Obraz często wie
więcej niż my
To właśnie najbardziej fascynuje mnie w malowaniu intuicyjnym. Po kilkunastu latach malowania nadal nie wiem, jaki obraz powstanie.
Zaczynam z intencją. To może być pragnienie większego spokoju, odwagi, czy też zaufania, generalnie tęsknota, która jest we mnie żywa. Czasem też mam wstępną wizję.
A potem obraz zaczyna żyć własnym życiem. Prowadzi mnie tam, gdzie sama nigdy bym nie poszła. Pokazuje symbole, kolory i historie, których nie planowałam. Za każdym razem mam poczucie, że obraz pokazuje mi coś, czego sama nie byłabym w stanie wcześniej wymyślić i że uczestniczę w czymś większym niż samo malowanie.
Najbardziej żywe obrazy prawie nigdy nie rodzą się z kontroli. Powstają, kiedy odważam się puścić potrzebę kierowania każdym kolejnym krokiem i zaufać temu, co chce wyłonić się z procesu. I właśnie do tego doświadczenia chcę Cię zaprosić.

Kiedy odważysz się puścić,
obraz zaczyna prowadzić
Ostatnio usiadłam do obrazu, który miał być inspiracją do nowego projektu.
Miałam szkic. W głowie wszystko było już poukładane. Miała powstać prosta, minimalistyczna forma. Po kilku minutach obraz zaczął sam „iść” w zupełnie inną stronę. Przez kolejne dni tylko za nim podążałam.
Na końcu patrzył na mnie wielki skarabeusz.
Nie planowałam go. Po prostu wyłonił się z procesu.
Do dziś ten obraz przypomina mi o odradzaniu się. O puszczaniu tego, co już mi nie służy. O odwadze, by zrobić miejsce na coś nowego.
To nie jest wyjątkowa historia jednego obrazu.
Takie momenty przytrafiały się wiele razy — zarówno mnie, jak i kobietom, które uczestniczyły w moich warsztatach.
Jak praktykujemy puszczanie kontroli
i zaufanie procesowi
Nie zaczynamy od nauki technik ani od planowania obrazu.
Zaczynamy od stworzenia warunków, w których łatwiej usłyszeć siebie i odpuścić presję, że każdych ruch pędzla musi być idealny. Na początku rozluźniamy się za pomocą technik oddechowych, czy krótkich wizualizacji. Puszczamy napięcia tańcem intuicyjnym, zabawami twórczymi typu rysowanie lewą ręką, czy malowanie z zamkniętymi oczami. Dzięki czemu możemy wyjść na chwilę z analizowania i pozwolić się poprowadzić ciału i intuicji.

Dopiero później sięgamy po farby i płótno. Pierwszy kolor. Pierwszy ślad. Pierwszą warstwę.
To moment, w którym możesz po prostu ubrudzić ręce. Dotknąć koloru. Zrobić jeden ruch dłonią, pędzlem, gąbką, patykiem albo kawałkiem kory znalezionym na spacerze.
Nie ma gotowego planu obrazu. Jest intencja i kolejny krok. Nigdy tak naprawdę nie wiemy, jak będzie wyglądał gotowy obraz.
Pracujemy warstwa po warstwie, podążając za tym, co pojawia się w danym momencie. Malujemy farbami akrylowymi, którymi z łatwością można przemalować poprzednią warstwę - możemy więc puścić napięcie, że zmarnujemy płótno, bo za każdy razem, kiedy coś nam nie pasuje, możemy to przykryć kolejną warstwą farby.
W trakcie warsztatu stworzysz dwa obrazy z intencją (czyli żywą w Tobie tęsknotą - np. za większym zaufaniem, czy wolnością)
Każdy z nich będzie okazją do praktykowania „Puść i zaufaj”. Do zauważania, kiedy wraca potrzeba kontroli. Do sprawdzania, co wydarzy się, kiedy choć na chwilę ją puścisz. I do odkrywania, że obraz często potrafi zaprowadzić Cię dalej, niż sama byłabyś w stanie go zaplanować.
Przez cały proces nie jesteś sama. Spotykamy się na kręgach online, rozmawiamy w grupie, a ja na bieżąco odpowiadam na pytania i wspieram.
Zabieram z tego kursu ruch ciała przenoszący się na ekspresję np. w malowaniu, uwolnienie malarskich technik na pewną swobodę i indywidualność, uświadomienie warstw , etapów w malowaniu obrazu
Nauczyłam się akceptacji tego, co przychodzi, bez obawy, bez presji i w słuchaniu siebie.
Zabieram odblokowanie, wyluzowanie, fokus na ciele raczej niż myślenie jeszcze przed podejściem do obrazu.
To, czego doświadczasz przy płótnie,
zaczyna przenosić się także do życia

Z czasem okazuje się, że ta praktyka nie kończy się przy płótnie.
Za każdym razem, kiedy wybierasz odważniejszy kolor, przemalowujesz fragment, do którego byłaś już przywiązana, albo zostajesz przez chwilę z chaosem, zamiast od razu próbować go naprawić, Twoje ciało zbiera nowe doświadczenia.
Odkrywa, że nie musi znać całego obrazu. Że może puścić potrzebę kontrolowania efektu końcowego, podążyć za czuciem i zrobić coś odważnego, nawet jeśli jeszcze nie wie, dokąd zaprowadzi je kolejny krok.
I właśnie dlatego coś zaczyna zmieniać się także poza pracownią.
Łatwiej wysłać swoją ofertę, choć nie jest jeszcze idealna.
Łatwiej rozpocząć wymarzony projekt, mimo że pojawia się lęk.
Łatwiej powiedzieć głośno, czego naprawdę pragniesz, zanim będziesz mieć pewność, że się uda.
Łatwiej powiedzieć "tak" temu, co naprawdę Cię woła, nawet jeśli nie znasz jeszcze całej drogi.
Strach, czy opór nie znikają od razu. Zmienia się jednak to, czego doświadcza Twoje ciało. Odkrywa, że może wybrać odważniej, puścić to, do czego zdążyło się przywiązać, zostać przez chwilę z chaosem i poradzić sobie z tym, co pojawi się dalej. Uczy się, że może czuć się bezpiecznie również wtedy, gdy nie kontroluje każdego kroku.
Dzisiaj sama jestem w takim miejscu życia, w którym ta praktyka daje mi ogromne wsparcie. Nie znam jeszcze całego obrazu. Nie wiem, dokąd prowadzi mnie życie i wymarzony projekt. I łapię się na tym, że mój umysł wciąż chciałby znać odpowiedzi wcześniej. Po raz kolejny uczę się ufać, że wystarczy zobaczyć kolejny krok. I że życie potrafi zaprowadzić mnie dalej, niż sama byłabym w stanie to zaplanować.
Dlatego malowanie intuicyjne jest dla mnie czymś więcej niż sposobem tworzenia obrazów. Jest praktyką puszczania kontroli i zaufania kolejnemu krokowi — najpierw przy płótnie, a z czasem także w życiu.
Przemalowałam mój obraz wiele razy. Za każdym razem obserwując zmianę. Zmiany w życiu i na obrazie wydarzały się jednocześnie. Cudownie było obserwować to co się wydarza. Mimo że obraz jeszcze nie skończony czuję że każdy etap pchał mnie do przodu. Każda kreska, każde pociągnięcie pędzla było ważne bo zbudowało głębię i wnętrze obrazu. Nie widać tego na zewnątrz. Ale czuć w energii.
A co, jeśli utkniesz?
To część procesu. Jednego dnia patrzysz na obraz i czujesz zachwyt. Następnego masz ochotę wszystko zamalować.
Pojawiają się myśli:
„Co ja właściwie robię?”
„Przecież to nie ma sensu.”
„To się już nie uda.”
W takich momentach najłatwiej wrócić do starych nawyków. Poprawiać. Ratować. Kontrolować. Albo odłożyć obraz i już do niego nie wrócić.
Dlatego przez cały warsztat nie jesteś z tym sama.
Spotykamy się na kręgach online. Jest też zamknięta grupa, w której możesz pokazać swoją pracę, zadać pytanie albo po prostu napisać: „Utknęłam.”
Czasem wystarczy jedno spojrzenie z boku i przypomnienie:
To jeszcze nie koniec obrazu. To tylko kolejna warstwa.
Każda warstwa otwiera nowe możliwości. A jest to w 100% możliwe, bo pracujemy farbami akrylowymi, którymi można dowolny obraz nawet całkowicie zamalować. Zatem zamiast martwić się, że zmarnujemy płótno, otwieramy się na eksperymenty i frajdę.



To, co dziś wygląda jak błoto, „brzydki nastolatek”, czy też totalny chaos, za chwilę może stać się początkiem czegoś, czego wcześniej nie byłaś w stanie zobaczyć.
Nawet jeśli dziś wydaje Ci się, że obraz jest nie do uratowania, kolejna warstwa potrafi całkowicie zmienić jego kierunek. W malowaniu intuicyjnym potencjał jest obecny na każdym etapie procesu.
Przykładem może być kursantka, która na pewnym etapie obrazu tak zaszalała z kolorami, że uzyskała efekt błota na całej powierzchni obrazu. Mogłoby wydawać się - nie do uratowania.
Przyszły 2 rozwiązania - wydrapywanka na mokrej jeszcze warstwie błota drugim końcem pędzla (takie jakby rzeźbienie kształtów, dzięki czemu widać kolory z warstwy pod). Oraz chwila cierpliwości, aż warstwa przeschnie i naniesienie na nią nowych kolorów.
Wyłonił się bardzo żywy obraz, warstwa błota uwydatniła kolory, oraz wraz z poprzednimi warstwami stworzyła piękną strukturę i głębię. Finalnie okazała się darem :)
Dzięki kursowi nauczyłam się stawiać odważne kroki poprzez przemalowywanie kolejnych warstw, w zaufaniu, że to co nadejdzie, będzie o wiele lepsze i trafniej mnie wyrażać.
Pozwolenie sobie na etap chaosu na obrazie oznacza, że nastąpił we mnie przełom i wyzbyłam się zachowawczości.

Dlaczego wierzę
w tę praktykę
Ponad dekadę temu doświadczyłam bardzo bolesnego wypalenia zawodowego. Zostawiłam dotychczasowe życie i zaczęłam szukać drogi powrotu do siebie. Właśnie wtedy trafiłam na malowanie intuicyjne. Pamiętam, jak bardzo różniło się od wszystkiego, co znałam wcześniej.
Nie musiałam wiedzieć, jaki będzie efekt końcowy. Nie musiałam niczego udowadniać. Mogłam po prostu zrobić kolejny krok. I wreszcie odpuścić kontrolę.
Malowanie towarzyszyło mi przez kolejne lata. Przechodziło ze mną przez różne etapy życia. Im dłużej malowałam, tym bardziej fascynowało mnie jedno. Najbardziej żywe obrazy nigdy nie były tymi, które próbowałam zaplanować.
Powstawały wtedy, kiedy odważyłam się puścić moją wizję, czy potrzebę kontroli i zaufać temu, co chciało wyłonić się z procesu. Do dziś właśnie to najbardziej kocham w malowaniu intuicyjnym.
To moment, w którym obraz zaczyna prowadzić mnie dalej, niż sama potrafiłabym go wymyślić. I właśnie tym doświadczeniem chcę podzielić się z Tobą.
Chcę stworzyć przestrzeń, w której sama będziesz mogła sprawdzić, co wydarza się, kiedy puścisz potrzebę kontrolowania każdego kroku i zaufasz procesowi twórczemu.
Kurs wspierał mnie w trudnym życiowym momencie. Malowanie otwierało dla mnie dawno nie odwiedzane przestrzenie gdzie czułam się błogo radośnie i bezpiecznie. Dziękuję Aga że przypomniałaś mi że mam takie miejsce i że ono zawsze na mnie czeka.
Co pomoże Ci praktykować
„Puść i zaufaj”
Przez 6 tygodni będę prowadzić Cię przez proces malowania intuicyjnego, podczas którego stworzysz dwa obrazy z intencją i będziesz praktykować puszczanie potrzeby kontrolowania każdego kroku oraz zaufanie do procesu twórczego.
W środku czekają na Ciebie praktyki, które pomagają wyjść z analizowania i wrócić do ciała. To krótkie ćwiczenia z oddechem, ruchem, muzyką, naturą i prostym tworzeniem, dzięki którym łatwiej wejść w proces malowania.
Otrzymasz również nagrania o malowaniu intuicyjnym — pracy z intencją, kolorem, warstwami oraz momentach, w których obraz zaczyna prowadzić w nieoczekiwanym kierunku. Te nagrania pomogą Ci rozumieć, co dzieje się na kolejnych etapach procesu i łatwiej przez nie przechodzić.
Pokażę Ci także cały swój proces malowania. Bez przyspieszeń i bez pomijania trudniejszych momentów. Zobaczysz, jak podejmuję decyzje, przemalowuję kolejne warstwy i odnajduję drogę wtedy, gdy sama jeszcze nie wiem, dokąd prowadzi obraz. To właśnie wtedy najbardziej uczę się mu ufać.
Metamorfoza obrazuprzykładowe warstwy



W trakcie warsztatu spotkamy się na trzech kręgach online. To przestrzeń na wspólną praktykę, pytania i rozmowy o tym, co dzieje się podczas procesu twórczego.
Otrzymasz również dostęp do zamkniętej grupy, gdzie możesz pokazywać swoje prace, zadawać pytania i korzystać z mojego feedbacku.
Wszystkie materiały pozostają dostępne przez rok, żebyś mogła wracać do nich wtedy, kiedy poczujesz taką potrzebę.
Szczegóły warsztatu
- stworzysz 2 intuicyjne obrazy z intencją
- otrzymasz dostęp do materiałów wideo i praktyk wspierających proces twórczy
- spotkamy się na 3 kręgach online
- dołączysz do kameralnej grupy kobiet przechodzących przez ten proces razem
- otrzymasz moje wsparcie
Inwestycja
Cena w przedprzedaży do 27 sierpnia
Cena regularna 1350 zł
Pracujemy w kameralnej grupie. Moja obecność i indywidualne wsparcie są ważną częścią tego procesu. Jeśli liczba zgłoszeń przekroczy moment, w którym będę mogła zadbać o jakość tej przestrzeni, uruchomię listę rezerwową lub dodatkową grupę.
Nie zastanawiaj się dwa razy, to najlepszy prezent jaki możesz dać samej sobie. Otrzymasz ogrom wsparcia i paletę ćwiczeń, które pomogą Ci zrzucić twórcze blokady i otworzyć się na frajdę płynącą z procesu twórczego. Zanim się obejrzysz, pozytywne zmiany zajdą również w innych aspektach Twojego życia. Rozwiniesz relację ze sobą. Stworzysz obraz mocy, który będzie Cię wspierał w twórczej drodze.
Być może trudno jest dziś puścić potrzebę kontrolowania każdego kroku.
Nie musisz umieć tego zrobić od razu.
To właśnie będziemy praktykować przez sześć tygodni.
Nie wiem, jaki obraz namalujesz.
I właśnie to najbardziej kocham w malowaniu intuicyjnym.
Jeśli tęsknisz za takim sposobem tworzenia, zapraszam Cię, dołącz do wspólnej praktyki „Puść i zaufaj”.
Najczęstsze pytania
A jeśli nie potrafię puścić kontroli i wejść we flow?
To bardzo częsty punkt startu. Dlatego nie zaczynamy od malowania obrazu, tylko od prostych praktyk, które pomagają wrócić do ciała i zrobić pierwszy krok.
Flow zwykle pojawia się po drodze, nie na początku. Tak było u wielu moich kursantek, ale i u mnie, kiedy zaczynałam malować intuicyjnie, więc bardzo dobrze rozumiem tę wątpliwość i znam drogę z własnego doświadczenia.
Nigdy nie malowałam. Czy ten kurs jest dla mnie? Czy kurs jest dla osób, które już malują?
Nie potrzebujesz doświadczenia ani przygotowania plastycznego. Wystarczy ciekawość i gotowość do eksperymentowania. Na moich warsztatach były już osoby, które stworzyły u mnie swój pierwszy w życiu obraz i kontynuują malowanie.
Ten warsztat jest też dla osób, które już malują lub malowały, ale pragną odzyskać więcej swobody, świeżości i zaufania do własnego procesu twórczego. To również dla każdej twórczej kobiety, która tęskni za nowymi inspiracjami oraz za tym, by nie tworzyć w samotności.
A jeśli nie mam talentu plastycznego?
Na tym kursie nie potrzebujesz talentu, ani umiejętności plastycznych. Najważniejsze jest to, czy pragniesz tworzyć. Oraz to, jak się czujesz tworząc, i czego doświadczasz w tym procesie.
Tu nie ma czegoś takiego jak brzydki czy nieudany obraz. Obrazy, które powstają na moich kursach i warsztatach są wyjątkowe, żywe, każdy zupełnie inny, wypływający z serca kobiety, która go stworzyła. Czasami to są dzikie abstrakcje, pełne życia i energii, a czasami formy bardziej zorganizowane.
Wiele razy zdarzyło się, że kobieta, która była na kursie czuła od lat tęsknotę za malowaniem, jednak przez doświadczenia z lat dzieciństwa (bo np. pani od plastyki powiedziała kiedyś coś niemiłego) wstydziła się zacząć. Okazywało się, że czerpała mega przyjemność z samego tworzenia a na koniec i zachwyt nad tym, co powstało podczas tej podróży.
Na warsztacie nie pracujemy z talentem, tylko z praktyką tworzenia.
A jeśli mój wewnętrzny krytyk jest bardzo silny?
To jedna z najczęstszych rzeczy, z którymi kobiety przychodzą na warsztat.
Pokażę Ci praktyki, które pozwalają krytykowi odpuścić - zaangażujemy frajdę, pisanie automatyczne, malowanie brzydkich obrazków, czy rysowanie lewą ręką. Przeprowadzę Cię też przez praktykę spotkania ze swoim wewnętrznym krytykiem. Dla wielu kobiet, z którymi pracowałam, ta praktyka okazała się wsparciem nie tylko podczas malowania.
Dodatkowo wspiera nas w tym temacie praca warstwami, krok po kroku. Z czasem głos krytyka odpuszcza, kiedy widzi, że każda warstwa przynosi dowolny potencjał do przemalowania.
Czy potrzebuję zakupić jakieś specjalne materiały plastyczne?
Podstawowe materiały potrzebne na kursie to zwykłe farby akrylowe, kilka pędzelków, podobrazie płócienne (ewentualnie gruba tektura lub płyta pilśniowa), kredki/mazaki, szkicownik.
Na początek nie muszą to być profesjonalne artykuły dla plastyków. Listę rekomendowanych produktów (w wersji budżetowej oraz w wersji jakościowej) dostaniesz ode mnie przed startem kursu.
Czy będę musiała pokazywać swoje prace na grupie?
Nie. Możesz pokazywać swoje prace, zadawać pytania albo po prostu obserwować. Sama decydujesz, jak chcesz korzystać z przestrzeni grupy.